Akcja ratownicza

Wszyscy nasi znajomi wiedzą, że Franek jest uzależniony od nośników internetu. Szczególnie od telefonu Mamy. Jego marzeniem jakiś czas temu był własny telefon, na którym mógłby bez ograniczeń grać i oglądać filmy. Oczywiście nie ulegliśmy i staramy się nieco temperować tę słabość Dziedzica. Co nie zmienia faktu, że największą karą dla Francesca jest słaba bateria telefonu.

Siedzimy sobie wczoraj na wieczornych ploteczkach u Babci Domowej. Franio na kolanach Cioci M., Leon u Mamy, Ciocia A. i Babcia krzątają się po kuchni. Nagle Francyś blednie, usta sinieją- zatkany. Akcja szybka, jak zwykle: M. bierze Młodzieńca na ambu, Miluś wędruje w ramiona Babci, A. odbezpiecza ssak, Mama odsysa. Raz- nie pomogło, drugi- nie pomogło. Młody odpływa, usta sine. Robimy wlewkę i wentylujemy ambu- saturacja w dole, nasze ciśnienia w górnych rejestrach. Jest. Udało się. Zaschnięty zieleniec wyskakuje do ambu, ale coś nadal siedzi w rurze Frania. Wentylujemy dalej i kolejne odsysanie przynosi efekt- w rurze w końcu pusto. Uf. Znów się udało. Nagle, ni stąd ni zowąd, Franio charczącym głosem:

-M. podłącz telefon do ładowarki, bo masz słabą baterię.

Grunt, to sobie w życiu poustawiać priorytety.

2 myśli nt. „Akcja ratownicza

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *