Upieczony

20160212_191019Nie ma chyba kaliszanina, który nie znałby piekarni Paraczyńskich. Z niepozornego budynku przy ulicy Chrobrego rozpościera się zapach na całe miasto. Zapach, który o poranku ustawia przed bramą założonej w 1981 r. piekarni tłumy kupujących. Mówię Wam, dostać się tam w porannych godzinach szczytu graniczy z cudem. My mamy to szczęście, że mistrz piekarnictwa i zarazem właściciel – Stanisław Paraczyński jest naszym, a właściwie tatowym osobistym wujkiem. Wujek Stasiek słynie nie tylko z tego, że jest piekarzem. Od samego początku swojej działalności wraz z żoną założyli sobie, że będą prowadzić szeroką działalność20160212_185538 charytatywną. Wspierają Bank Chleba, szkoły, przedszkola, kluby sportowe, organizacje społeczne, rady parafialne. W 2001 r. zostali nagrodzeni tytułem „Dobroczyńca Roku 2000” i od tej pory zdobyta w Krakowie statuetka zajmuje honorowe miejsce na półkach piekarni. Niejako więc po kądzieli, niejako z tytułu sposobu bycia Wujek Stasiek wymyślił sobie, że zaszczepi w naszym Francysiu ziarenko piekarnictwa. Nie wiem, jak to zrobił, ale między zmianami w pracy 20160212_185714 20160212_185947stawili się chyba wszyscy piekarze. Pokazywali Frankowi każdy etap produkcji pysznych wypieków i uruchomili nawet piec ceramiczny. Musicie bowiem wiedzieć, że pieczywo w piekarni wypiekane jest według staropolskiej receptury na zakwasach naturalnych, gdzie głównym składnikiem jest żur oraz mąka żytnia. Franio otrzymał specjalną czapkę piekarza i z dumą oświadczył, że kiedy Pan Piekarz pójdzie na urlop, to on go chętnie zastąpi. Trochę mu mina zrzedła, kiedy wytłumaczyłam mu, że pierwsza zmiana rozpoczyna swoją pracę o 5 rano, bo ostatnimi czasy nasz Franio mocno ceni sobie wysypianie, ale obiecał, że do pracy w piekarni będzie się stawiał co do minuty. To była wspaniała podróż pełna zapachów i smaków. Franek wrócił zauroczony, a my objuczeni torbami z pieczywem, które mimo kilku dni nadal jest pyszne i pachnące.

20160212_191411_1

Dziękujemy całej Ekipie Piekarni Paraczyński za pamięć o naszym Franku i sprawienie mu ogromnej frajdy oraz niespodzianki.

2 myśli nt. „Upieczony

  1. Nie wiem dlaczego wzruszają mnie takie historie, przecież codziennie mijam po drodze do pracy piekarnię i nie płaczę na jej widok :). Hormony raczej w normie, a jednak….

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *