Gruszkowy dzień.

Mężczyźni to jednak dziwni są. Ponieważ posiadam w domu dwa egzemplarze tego gatunku i to w różnym przedziale wiekowym, wiem, co mówię! Starszy- to wiadomo- mąż. I jak to na mamowego męża przystało po uzgodnieniu szczegółów a propo przysłowiowych skarpetek i pasty do zębów- niemal ideał 😉 A ponieważ blog o juniorze jest, skupmy się na nim. Młodszy od dnia narodzin przechodzi fascynację dużo starszymi kobietami. Najpierw była Suzana, potem cały łódzki OIOM, teraz Ciocie Rehabilitantki, Ciocia M., Ciocia A., że już nie wspomnę o masie Czytaczek, które ślą maile pełne czułych słówek i żyrafowe prezenty- wszystko, byle tylko przypodobać się Paniczowi! Z rówieśniczkami Franklin ma problem. Są dwie tezy: albo go okrutnie onieśmielają, albo zwyczajnie są dla niego za młode. Franklinowski junior opłakuje bowiem od początku do końca prawie każdą wizytę dziewczynki w wieku zbliżonym do swojego. Mała Rebelka? Nie mogła dotknąć nawet kolana Dziedzica, żeby nie skończyło się płaczem. Zuzi Wujka Foto? Młodzieniec pozwala jej… patrzeć i podziwiać. W innych momentach płacze. I wieczór tylko potwierdza mamowe obserwacje. Bo dziś pojawił się On. Fif. Fif jest jedynym rówieśnikiem płci męskiej, jakiego znamy. Jest rówieśnikiem najbardziej równym, bowiem urodził się 15.10.2010. dokładnie 20 minut po Franku. Chłopaki są zatem mało psychologicznie przez matki oglądani i porównywani. Jednak najważniejsze jest to, że Fifek jest jedynym rówieśnikiem Franklina, z którym ten się dogaduje i którego obecność zupełnie mu nie przeszkadza. Co lepsze Fifek mógł głaskać Młodzieńca, dotykać jego buzi (co nawet mamie nie uchodzi, bo zaraz podejrzewana jest o krem, jedzenie, myci, itp.), grzebać przy rurce i roznosić mieszkanie w pył. Chłopaki, choć nie zaprzyjaźnili się, jak matki oczekiwały, „po dziewczyńsku”, to wspólnie rozpracowali kilka Frankowych zabawek, zjedli pączka Babci Gruszki i dzielnie tolerowali zabiegi pielęgnacyjne, czyli mycie buziaków. W związku z powyższym Fifek zostanie ściągnięty do Frankowskiego jeszcze na weekend, a poniżej kilka foto z wizyty naszego kumpla:

 

Z wieści rehabilitacyjnych:

Francesco, ja wszyscy wiecie, w związku z Potworzastym ma pewne ograniczenia ruchowe. Ma też już szkody popełnione przez tego stwora. Z kilkoma już wygraliśmy (nie ruszające się ręce, przykurcze w łydkach, zupełnie bezwładne stópki). Jednym z aktualnych, z którym walczymy, jest niewielki przykurcz z prawej strony szyi. Oprócz ćwiczeń, pokonujemy go sposobem. Mianowicie staramy się układać wszystkie interesujące Dziedzica rzeczy z jego lewej strony, również na kanapie leży tak, by musiał odwrócić głowę w lewą stronę na dziewczyny z Vivy i kiedy ktoś wchodzi. Poniżej dowód, że nawet przykurcz nie przeszkadza, kiedy chce się podglądać tv. A podglądanie tv na stojąco- to dopiero frajda. I sukces- dopowiada tata.:

*  *  *

Z mamowej prywaty: śnieg pada nadal, a blog w ogólnym zestawieniu na pozycji trzeciej 🙂 Głosowanie do czwartku:

A00346 na numer 7122, koszt 1,23zł (z jednego numeru można wysłać jeden sms). Dziękujemy!!!

4 myśli w temacie “Gruszkowy dzień.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *