Coś spierniczyliśmy ostatnio

20141216_204034Grudzień pochłonął Matkę Ankę bez reszty. I to wcale nie w sposób, o którym myślicie. Okna są nadal nie umyte (i raczej do Świąt już nie będą), lista zakupów radośnie leży zapomniana u Dziadka Ksero jakieś 30 km od Matki Anki, a prezenty złośliwie same się nie zapakowały. Że już nie wspomni Matka Anka o tym, że koty z kurzu odstąpi chętnie i nie wie skąd w kątach pająk- wszak zdaje się Matce Ance, że nie robi nic innego poza gonieniem kotów i pająków. A grudzień nie czeka, grudzień pędzi. Na szczęście resztki rozumu miała Matka Anka jakieś pięć tygodni temu, kiedy to za namową Cioci Caramel popełniła ciasto piernikowe. Leżało ono sobie w chłodzie i ciemności i dojrzewało do momentu, kiedy spragnieni wałkowania, wykrawania, pieczenia i lukrowania, przystąpimy do dzieła. Żeby sobie na wszelki wypadek nie ułatwić życia, pięć tygodni temu Matka Anka do spóły z Francesciem popełniła owego ciasta z półtorej kilograma mąki. Wałkowania, wykrawania, pieczenia i lukrowania było więc co najmniej na sześć godzin! Nie, nie litujcie się. Bowiem prócz niewątpliwych zdolności kulinarnych, podarował los Matce Ance także spryt. Ściągnęła zatem poznańską Ciocię Ew, Dziadka Ksero i Babcię Goshę, a także Dziedzica i Frankowego Tatę i sobie radośnie pierniczyli. Pierniczenie poszło szybko, sprawnie i radośnie. Kuchnia wyglądała jak po przejściu huraganu, ale za to mamy milion pięćset sto dziewięćset pierników, które wiszą na choince i które bez wyrzutów sumienia podjadamy. A Wy? Okna, kurz i koty, czy piernik i Michael Buble w tle? 😉

20141216_181854 20141216_181915 20141216_181946 20141216_182154 20141216_182211 20141216_195900 20141216_195915 20141216_195926 20141216_201937 20141216_202052

6 myśli nt. „Coś spierniczyliśmy ostatnio

  1. AAAAhhhhhh 🙂 wspaniałe… 🙂 czy w przyszłym roku mogę sobie przycupnąć w kąciku i pierniczyć z Wami? Obiecuję – zaprzyjaźnię się z kotami i pająkiem, jak i u się w domostwie 🙂 mogę zgarnąć ze sobą również psa (coby kotów było więcej :)), żółwia (coby siana było równie tyleż) i męża (coby było … wesoło :)). Bardzo się cieszymy, że jesteście – dobrych, pachnących, spierniczonych Świąt i dziarskiego kroku w Nowy Rok!!!!

  2. To teraz te pierniczki, Frankową rączką ozdabiane – na licytację !! Myślę, że osiągnęłyby zawrotne ceny 🙂 Jakby co, jestem pierwsza 🙂

  3. U nas pierniczenie odbywa się ze znajomymi, a że były 4 rodziny (w większości 2 +2), to roztropnie zrobiłam imprezę sporo przed świętami, żeby mieć czas by ogarnąć i zlikwidować ewentualne szkody 😉 Perfekcyjna pani domu pewnie by nam dała 4, ale kto będzie za rok pamiętał o ewentualnych pajęczynach, a to, że mama ma czas pobawić się zabawkami, której już pomału do nas spływają, na pewno zostanie odnotowane.
    p.s.
    Mycie okien zimą to sport dla ambitnych. Kto to w ogóle wymyślił, że na święta trzeba mieć czyste okna? W Australii niech myją.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *