Płacze. Nagle płacze tak, jakby zawalił mu się cały świat. Jakby skończyły się frytki we wszystkich McDonaldach. Jakby Złomek zapadł się pod podłogę i już nigdy miał nie wyjść. Jakby w naszym domu embargo na dostawy słodyczy i bajek dostały Babcie. Jakby ograniczyć mu kontakt z Ciocią A. i M. Płacze. Łzy leje, jak grochy. Zupełnie bez przyczyny (zdawałoby się). Odessany, z naładowanym respiratorem, tulony, myziany, kochany, bezpieczny. Nic go nie ukąsiło, nikt go nie uderzył, nikt mu nic nie zabrał. Nogi prosto, kręgosłup wyprostowany. Płacze. Oj, jak płacze…
-Co się dzieje synku? Franek! Fraaaanio. Odpowiedz-proszę, ale takim tonem, jakim proszą mamy na granicy wytrzymałości.
-Booooo ja chciałem lecieć samoloteeeem!-rozdziera się jeszcze bardziej.
-Samolotem?! – widzicie swoje miny, kiedy dziecko w akcie rozpaczy oznajmia Wam taką rewelację?
-Taaaaaak- rozpacz, rozpacz, rozpacz- z napiseeeem loooot!
-Że co? Lot?- przełknij ślinę, spokojnie przełknij ślinę.
-Taaaak. Do Fraaaancji.
-Aha.
Czyli wszystko jasne. Chce lecieć samolotem, koniecznie z napisem lot i koniecznie do Francji. Eeeee no to spoko. Grunt to iść do szefa po podwyżkę. Bardzo dużą podwyżkę. Wręcz… Nie, to może nie jest najlepszy pomysł. A może by tak…. Wiem! Wezmę udział w konkursie na najfajniejszego pasażera lotu i sam sobie tymi błękitnymi oczami wygra ten lot do Francji. Francja. Skąd mu się to wzięło? I to z takim płaczem? Nie mógł po prostu chcieć frytek, jak zwykle?
Auta 2, droga Matko.
Złomek leci z Szonem i Lilianą samolotem do Francji 😉
I pomyśleć, że sama mu podsunęłam tę bajkę!
A właśnie planuję podróż do Paryża i można nabyć bilety dla 2 staruszków i 1 dziecka za ok.800 zł w sumie(sprawdzalam wyloty na poczatku grudnia i w marcu). Ale nie tym samolotem na L ale na W 🙂 Wynajęcie auta tam na tydzień to koszt ok.500 zl.- no bo wiadomo Disneyland itd, auto się przyda 🙂 Matko Anno! Nie da się? Hę? 🙂
kuuuuusisz! 🙂
Matko Franka już wiesz czym się kończą zabawy z globusem….
Ni i jak to -WY nie dacie rady? To przecież tylko Francja…
Trzymam kciuki!
I wyobraź sobie, że od Mikołaja chce atlas!
Och oni zawsze potrafią nas zaskoczyć … Może chociaż Francja przyleci do Franka? Jakiś suflet albo coś? 😉
Franek to jednak typowy celebryta. nie uznaje półśrodków. Ale to i tak bliżej niż „ten most taki wielki mamo co za oceanem jest w nowym jorku!”
Podobno najlepsze frytki są we Francji 😉
Mam nadzieję, że kiedyś ich spróbuje! 😉
A do Norwegii nie ma ochoty leciec? tyle ze nie Lotem a Norwegianem. Tez fajnie… tak mysle. Bo jak cos to zapraszamy.
Aż boję się go zapytać 😉 ale o zaproszeniu będziemy pamiętać! :* Dzięki.
Hehe, to mi się przypomniało, jak mój brat mając wiek koło frankowego urządził taki płacz bo chciał być Amerykaninem i mieć na imię John… 😀