Franciszek pracujący.

Oj, nie pamiętam, kiedy ostatnio Franciszek miał aż tak intensywny dzień, jak dzisiaj. W związku z tym, że mama pomyliła terminy, pierwsza zapoznawcza godzina dogoterapii przypadła nam na dziś. Tak się szczęśliwie udało wszystko poukładać, że nie odpuściliśmy ani spotkania z psem, ani rehabilitacji ani nawet wizyty u Pani Logopedy. Tym samym od rana aż do późnego popołudnia nie było chwili na nudę. A jakiż tego efekt?

Po pierwsze: obiad na powietrzu:) nic tak nie smakuje, jak pomidorowa zjedzona na podwórku.

Po drugie: dogoterapia. Jak to zwykle bywa w przypadku Dziedzica, także i tym razem na wstępie chciał pokazać, kto tam jest najważniejszy. Trafił jednak na bardzo wyrozumiałego psiaka i Daisy cierpliwie czekała, aż Jaśnie Panicz zechce zaszczycić ją chociażby spojrzeniem. Wystarczyło kilka sztuczek i Franek sam garnął się do głaskania. Skończyło się na tym, że Daisy dostała nawet od Franciszka chrupka i buziaka na do widzenia. Tym samym od września ruszamy z dogoterapią. Czego po tych zajęciach oczekujemy? Ich wielkim plusem jest to, że będą się odbywały w grupie. Dodam-integracyjnej grupie mniej więcej równolatków. Dwoje dzieci zdrowych i dwoje niepełnosprawnych. Biorąc pod uwagę fakt, jak Franklin łaknie kontaktów z rówieśnikami, może to być milowy krok w jego rozwoju. Poza tym chcemy, żeby Daisy „otworzyła” Franciszka. Aktualnie Młodzieniec jest płochliwym i wstydliwym Młodzieńcem. Wyjątkowo boi się nowości, a kontakt z psem (które wyjątkowo w ogóle się nie boi) być może pozwoli pozbyć mu się lęku. Zobaczymy, co z tego wyjdzie.

Po trzecie: wczesne wspomaganie rozwoju. Pani Specjalistka była dziś zachwycona Franciszkiem. Chłopak przegadał całe zajęcia, a jego najnowszym sukcesem jest słowo: kura. Z francuska u Franka brzmiąca: kuuuuła. 🙂 Jak tylko uda się nagrać, nie omieszkamy się pochwalić.

Dziś więc, jak prawie nigdy były dwie godziny rehabilitacji, dogoterapia, wspomaganie rozwoju. Francesco padnięty analizuje, czy Czesie dadzą radę Grekom i coś czuję, że grand finale wieczoru spędzi już w objęciach Morfeusza. Tymczasem POLSKA GOLA! 😀

Rozwój wspomagany na pięć plus.

Zajęcia z wczesnego wspomagania rozwoju odbywają się poza domem. Jest to troszkę trudniejsze logistycznie, ale uznaliśmy, że obu chłopakom przyda się wyjście na miasto. Tym samym Franek, tata i jeden z chętnych Dziadków, lub jak dziś Babcia Domowa odbywają eskapadę na zajęcia.

Choć nowa Pani Specjalistka zdecydowanie przypadła Frankowi do gustu, niemal za każdym razem zajęcia przebiegają według ściśle określonego harmonogramu:

po „dzień dobry” Franek zaczyna szantaż emocjonalny i płacze, zalewając się rzewnymi łzami. Jednak tata to twardziel jakich mało i zostawia obrażonego Dziedzica sam na sam z Panią Specjalistką, kontrolując sytuację zza drzwi gabinetu. Zaraz po tym Franklinowski rozchmurza się, popisuje wszystkimi swoimi umiejętnościami i chętnie zdobywa nowe. Tato zagląda dwukrotnie, żeby odessać rozgadanego Dzielniaka i zaprowadzić porządek w spodniach. Za każdym razem Franklin urządza awanturę i próbuje sztuczki „na nieszczęśnika, który musi ciężko pracować”. Sztuczka ta oczywiście na mamę zadziałałby w stu procentach, ale tata się nie daje i Dziedzic pięknie kończy lekcję. Skąd wiemy, że w cztery oczy z Panią Specjalistką Franek zachowuje się jak na twardziela przystało? Całe ćwiczenia tata obserwuje dziecię przez okno w drzwiach. Ponieważ Dziedzic taty nie widzi, nie widzi także możliwości szantażu. Widzi tylko kolejną Ciocią, która zachwyca się jego umiejętnościami językowymi, więc nęcony komplementami popisuje się na maksa. Jakie to typowo męskie… A po powrocie chłopaki poszli na spacer i obaj wrócili do domu przewietrzeni i roześmiani.

Z wieści bieżących:

Sok śliwkowy wycofany z menu, z lodówki, z listy zakupów. Nadal rządzi marchewkowy. Jednodniowy.

Frankowy humor- medalowy. Nie ma śladu po wczorajszym cierpieniu.

O Pomagaczach:

dostaliśmy treść pewnego zaproszenia na ślub. Ślub naszej Czytaczki Ady. W Gdańsku. A w treści tego zaproszenia:

„Zamiast kwiatów dla pary młodej

uprzejmie prosimy podarować datek

z dopiskiem dla Franka.

Będzie nam miło przekazać te pieniążki

na leczenie chorego chłopczyka”

24 czerwca pomyślcie ciepło o Adzie i Jurku. My już dzisiaj im dziękujemy i pozdrawiamy!

 

Franciszek wspomagany.

Jak wiecie, nasz Franciszek uczęszcza na zajęcia z wczesnego wspomagania. Nowa Pani przypadła Dziedzicowi do gustu i raz na dwa tygodnie Franklin wraz z tatą uczą się nowych sposobów komunikacji. Tym samym trenujemy wszelkie wyliczanki, uczymy się szukać nosa, uszu i oczu (okazuje się, że wszytko to posiada nasz tata), doskonalimy aaaa, ooo, eee,… . Pani Specjalistka mówi, że Franklin jest niezwykle mądrym chłopcem i rozumie więcej niż nam się wydaje, a wszelkie trudności, jakie mamy, żeby się porozumieć wynikają z tego, że 1. Dziedzic nie wszystko potrafi jeszcze odpowiednio przekazać, 2. jest stuprocentowym leniwcem i wygodniej mu, kiedy my zgadujemy. A ile przy tym frajdy!

Za kontakt do Pani Specjalistki dziękujemy Beacie (mamowej koleżance ze studiów). Buziak! :*

Z cyklu: POMAGACZE:

W sobotę, 10 marca z okazji Powiatowego Dnia Kobiet w Opatówku odbędzie się koncert. Koncert, na którym zbierane będą pieniądze na sprzęt i rehabilitację dla naszego Franciszka. Już dzisiaj dziękujemy Organizatorom i Darczyńcom, a o szczegółach na pewno napiszemy w sobotę. DZIĘKUJEMY!!!!

Z serii: Celebryci w naszej rodzinie:

1.Okazało się, że Frankowy tata został Tatą Stycznia. Wszystko dzięki naszym Czytaczom, którzy wysłali tonę smsów i dzięki temu tata weźmie udział w plebiscycie na Tatę Roku, a kiedy wygra wyjazd do SPA, to mama i Ciocia Suzana pojadą się pięknić (tylko tata jeszcze o tym nic nie wie:) ). W ramach wygranej tata otrzymał elektryczną szczoteczkę do zębów i pastę, coby jego uśmiech lśnił stąd na koniec świata. W ramach nagrody rodzinnej tata został wybuziakowany przez żonę i syna. Czytaczom dziękujemy!

2. Reportaż o Franku Dzielniaku, który kilka dni temu mieliśmy przyjemność nagrywać, nadawany będzie 8 marca o 20:55 o tutaj ————-> klik. Całe 20 minut! Gdyby komuś było mało, będą powtórki 🙂 A serio, to nagranie trwało kilka godzin, program będzie trwał 20 min., aż się boję czego tam nie będzie.  W razie czego, będziemy się tłumaczyć.

Zdrowie i uroda:

*Franklinowski znów ma problem z tym, z czym miewa problemy od czasu do czasu. Dziś poskutkował czopek, ale obserwujemy i serwujemy dania light z oliwą w przerwach.

*Kąpiel z nogą owiniętą folią jest do bani, choć Frankowi utrudnia to tylko tyle, że nie może fikać do woli. Za to łapki szaleją.

*Jutro Franek będzie próbował wątróbki a’la Babcia Gosha. Mama i jej słabe nerwy będą tymczasem w pracy. Na szczęście.

*Nasz syn ma 79 cm wzrostu i stopę o długości 10cm. Jak prawdziwy facet! Nie ważymy go póki co, bo ma usztywniacz na nodze, ale na mamine oko jakiś taki pulchniejszy jest…

Buziakujemy kochani Czytacze! :*

 

p.s. A w piątek mamy w domu święto. 😀

Mężczyźni wolą blondynki.

Franklin i tata mieli dzisiaj misję bojową. Późnym popołudniem byli umówieni na spotkanie z nową Panią Specjalistką. Wiązaliśmy z tą wizytą wielkie nadzieje, ponieważ z poprzednią Panią Franek nie mógł dojść do porozumienia. W związku z tym chłopaki już od rana buszowali po szafie w celu znalezienia odpowiedniej stylizacji na wyjście, a kiedy nadeszła godzina zero, zapakowali sprzęt i pogonili do obiecująco brzmiącego w nazwie Przedszkola „Bajka”. Tam bowiem przyjmowała Pani Specjalistka.

Pani Specjalistka okazała się bardzo sympatyczną i sprytną kobietą, bo spotkanie z Celebrytą rozpoczęła od… komplementów. A jak wiadomo wszystkim Czytaczkom, nic tak nie działa na stuprocentowego mężczyznę, jak trzepotanie rzęsami i czułe słówka. Francesco został kupiony. Tym sposobem Dziedzic postanowił być uczniem tygodnia i pokazał nowej Pani wszystkie umiejętności: było przesyłanie buziaków, mlaskanie, gadanie i wszystko, czego dusza i rozanielony tata zapragnął. Duma rozpierała Frankowego tatę, kiedy Młodzieniec pozwolił na masaż twarzy, dotykanie policzków, ust… Ba! Pozwolił nawet na sprawdzenie jamy ustnej!

W ramach pracy domowej chłopaki dostali za zadanie ćwiczenie akcji-reakcji: „przybij piątkę”, „zrób pa-pa”, „pomachaj”, mają nauczyć się rozpoznawać krówki na ilustracjach i próbować rozróżnić „tak” i „nie”- na zasadzie- czy to jest piłka Franusiu? Poza tym w ramach zajęć nadobowiązkowych Dziedzic ma być oduczany zgrzytania zębami (uwielbia to robić a przednie jedynki już proszą o litość), ma próbować dmuchać w gwizdek, balon, wiatrak, robić „prrrrrrr” i ćwiczyć samogłoski o,u,a,i. Sporo tego, ale od czego ma się rodziców? Nie wiecie? Od tego, żeby gonili do odrabiania lekcji.

Wnioski z wizyty:

Pani Specjalistka uznała, że podejmie się zajęć z Franciszkiem. Powiedziała, że nasz Dziedzic zupełnie nie odbiega w rozwoju od rówieśników. Potwierdziła także, że jedyną przeszkodą w rozwoju Frankowego aparatu mowy jest respirator. Mięśnie buzi są jak najbardziej ok. Dlatego najpierw będzie mobilizować Franklina do mówienia, potem do komunikacji alternatywnej- obrazki, znaki umowne, itp.

Następna wizyta za dwa tygodnie, potem spróbujemy raz w tygodniu.

Wnioski taty i mamy:

Nie zapeszamy, ale Franklin wydaje się, że zaakceptował nową Panią. A co do zajęć: sposobu i formy. Jesteśmy za!

Czy pisałam już, że nowa Pani jest blondynką? Nie pisałam… No, jest. Jak Ciocia Ania Rehabilitantka. I jak mama. Jak się przefarbuje. 😀

 

***

Blog Roku:

Aktualnie: pozycja 13.

SMS:A00346 pod 7122 (1,23zł)

Trzy newsy z Frankowic.

1.

Ponieważ Franek w ogóle przestał współpracować z Panią Specjalistką od wspomagania rozwoju, poleciła nam ona swoją koleżankę o kwalifikacjach podobnych, ale zupełnie innej fizjonomii. Wspólnie doszliśmy do wniosku, że może nie odpowiada mu kolor włosów, albo uśmiech Pani Joli. W związku  z tym nowa Pani wcisnęła nas w swój wypełniony po brzegi kalendarz i  Franklin wraz z tatą pojadą na oficjalne zapoznanie. Obie panie pracują i specjalizują się w metodzie Castillo-Moralesa, o której można poczytać tu——> klik. Zmieniając terapeutę mamy na celu zamiar sprawdzić, czy Frankowi nie odpowiada sposób przeprowadzania zajęć, czy prowadząca. Na szczęście trafiamy na wyrozumiałych specjalistów, którzy mając na uwadze dobro Franciszka i jego celebryckie zapędy- nie robią nic na siłę, a po dobroci starają się nauczyć Franklina komunikować się z nami.

Tym samym prosimy o trzymanie kciuków tak za Franka jak i za nową Panią Specjalistkę.

2.

Jak co miesiąc odebrałam wyniki badań krwi naszego Młodzieńca. Jak co miesiąc- bez zarzutu. Wynika z tego, że nas piętnastomiesięczny niespełna siedmiokilogramowy syn jest okazem zdrowia. Najważniejsze jest to, że na pewno nie jest niedożywiony. Ma tylko tzw. lekkość bytu. 😉  To kolejny niestandardowy objaw SMARD1- Franek nie jest otyły, co podobno u dzieciaczków z tym schorzeniem jest normą.

Styczniowe pobranie przypada na piątek.

3.

Ponieważ Dziedzic nieprzyzwoicie rozpieszczany jest, mamy  tego efekty. Aktualnie walczymy z: myciem zębów- bo nie che za nic w świecie, łykaniem przynajmniej małych kawałków- bo zmielony chleb z szynką nie smakuje jak chleb z szynką, wyeliminowaniem porannej kaszki z menu- bo roczny facet musi jeść jak facet.

Na koncie zwycięstw rodzicielskich mamy: dobrowolne poddawanie się obcinaniu paznokci, czyszczeniu uszu i czesaniu. Trzeba tylko przy tym „Pawła i Gawła” opowiadać. 🙂

***

Efektem naszego udziału w konkursie jest między innymi to, że na Frankową skrzynkę znów zaczęły spływać maile pełne miłości, pozdrowień i wyrazów wsparcia. Dziękujemy wszystkim Czytaczom, wszystkie maile czytamy Franciszkowi. Załączone zdjęcia Igora, Ani, Maksyma i wielu wielu innych też pokazujemy. Dziękujemy i prosimy o jeszcze!

Po nocnym przeliczeniu, jesteśmy na pozycji 12.

sms: A00346 pod 7122.