Audiobook

12991930_1056531644432531_2010392055_o

Rzecz się miała dawno temu, jak na realia internetowe, ale w związku z matczyną niemocą, doczekała się wyłącznie zajawki na facebooku. Otóż chwilę przed Wielkanocą wybraliśmy się całą czwórką do Opola. Tam w Radio Opole, na zaproszenie Autorki 12962661_1056531731099189_148026414_oksiążki „Duże sprawy w małych głowach” -książki absolutnie obowiązkowej, której wydanie drugie już pewno niedługo, więc miejcie rękę na pulsie- nasz Franciszek brał udział w nagraniu audiobooka. Kto zna książkę, pewno się domyśla, który rozdział mógł czytać. Nie inaczej, niż ten o niepełnosprawności ruchowej, nagranie którego swojego czasu Wam udostępniałam. Franek był zachwycony wizytą w Radio! Dostał nawet
specjalnie sprowadzony dla niego mikrofon. Wszystko po to, żeby jakość nagrania była jak największa. Nagranie musiało być krystalicznie czyste, więc odbywało się w studio nagraniowym, gdzie było słychać nawet najmniejszy szmer.

Frank tak się wczuł w rolę, że przemknął jak burza przez zadany tekst, przyprawiając o zawał Pana Realizatora. Okazało się bowiem, że mniejsze znaczenie ma płynność czytanego przez Frania rozdziału. Tutaj najbardziej przeszkadzał 12980718_1056531747765854_1462120553_orespirator. Jeśli dobrze wsłuchacie się w to nagranie, usłyszycie jego szum i to, że Franciszek czyta zarówno na wdechu, jak i na wydechu. Jemu to nie przeszkadza, nam w sumie także, ale już dla nie znającego tematu słuchacza, może być trudne w odbiorze. Bardzo trudno będzie Panom Realizatorom pociąć opolskie nagranie tak, by całość czytanki znalazła się w audiobooku. No, ale niestety, tak się czyta na respiratorze. Mimo wszystko zabawa była przednia, a Franek słusznie z siebie dumny. Dziękujemy Agnieszce za pamięć i trzymamy kciuki za drugie wydanie „Dużych spraw”.

Prawda, że przystojny z niego radiowiec?

 

Radio.

Z pamiętnika Celebryty:

Dzień jak co dzień. 😉 Do wszystkich codowności jakich naczytaliśmy/ nasłuchaliśmy/ naoglądaliśmy się o naszym Franku dołączył dziś tworzony jakiś czas temu reportaż dla Programu 1 Polskiego Radia. Nie słyszeliśmy go wcześniej, więc bardzo nie mogliśmy doczekać się premiery. Jesteśmy bardzo wdzięczni Marcie, która Franka znalazła, zakochała się i na przekór zawieszającej się nawigacji przybyła do naszego domu, żeby stworzyć to cudo. Byliście dzisiaj słuchaczami dnia z przysłowiową wisienką w domu Franklinowskich. Bowiem oprócz codziennego rytuału wybiegania mamy do pracy, piosenek Cioci Ani w trakcie rehabilitacji i rozmów ojcowsko- synowskich, byliście nausznymi świadkami wymiany rurki tracheostomijnej. Tak się złożyło, że w dniu wizyty Marty przypadła wizyta Doktora Opiekuna i czas wymiany. Może kiedyś do fonii nagramy wizję i zobaczycie jak taki zabieg może wyglądać. Reportaż jest przede wszystkim stworzony z pasją, wzruszający i taki bardzo Frankowy…

Jeśli ktoś chciałby jeszcze raz usłyszeć o Franku z Frankowic może kliknąć tu———->KLIK

A poniżej dowód na to, że Dziedzic potrafi powiedzieć coś jeszcze oprócz najsłynniejszego radiowego TATA. Jest to niezwykle ważny film, bowiem to pierwszy dowód na to, że Franek posiada też mamę! Kota nie posiada. Początek filmu to ukryta kamera, bo zauważcie, że kiedy tylko Franciszek zorientował się, że jest nagrywany było po mamie. Był tata. Złośliwe to moje dziecię…

Marcie bardzo dziękujemy! Jesteś bossska! 🙂

***

A film dedykujemy i tym samym bardzo dziękujemy Tajemniczemu Darczyńcy, który z pośrednictwem Pani Kasi i Pani Aldony z Fundacji Mimo Wszystko przysłał Frankowi kilkumiesięczny zapas pieluch.

Franciszek radiowy.

Wpis miał być wieczorny ofkors, ale nie spodziewaliśmy się, że z (już) Ciocią Martą będzie nam się tak fajnie pracowało i koniec końców po jej odjeździe całą trójką padliśmy jak muchy.

Cały reportaż, który próbowała stworzyć wczoraj Marta będzie miał konwencję dnia Taty i Franka ze (złośliwym niekiedy) komentarzem mamy. I tylko tyle Wam zdradzę, żeby rozbudzić maksymalnie Waszą ciekawość i żebyśmy za około trzy tygodnie gremialnie zasiedli przed radioodbiornikami i nasłuchiwali, co we Frankowicach piszczy. 🙂

Mogę Wam zdradzić jeszcze, że Franciszek, jak na prawdziwego Celebrytę przystało rozkochał w sobie Ciocię Martę w 5 minut od pierwszego uśmiechu i przez cały dzień dał się podrywać, zaczepiać i kokietować. Odezwała się w nim także złośliwość wrodzona, bo przez cały dzień ani razu nie padło słynne na cały świat: „tatatatatata”. Dopiero, kiedy Ciocia poskładała mikrofony, aparaty, itd. Francesco na cało głos zakrzyknął: „TA-TA”. Nie wiem, po kim ten upór, złośliwość i spryt jednocześnie.

Na koniec kulinarnie:

Na Frankowym talerzu regularnie ląduje jajecznica, ryby pod każdą postacią i zupy uzupełniane tartym serem. A wczoraj Dziedzic pierwszy raz zjadł najprawdziwszy w świecie „dorosły” jogurt. Jagodowy. Ze smakiem.

I jeszcze oddechowo:

Powoli wracamy do dawnej formy oddechowej sprzed złamania, BEZ RESPIRATORA. Ciocia Marta była wczoraj świadkiem kilku kilkuminutowych samodzielnych Frankowych maratonów.

Czuć, że idzie wiosna! 😀

 

 

Preludium do wieczornego wpisu.

-Ja pierdziu… 6:15.- westchnęła matka Anka dzisiaj rano, kiedy z łóżeczka zaczęło dochodzić pierwsze „tatatatatatata”.- Mężu! Do Ciebie.- sapnęła sprytnie i odwróciwszy się na drugi bok, postanowiła dośnić.

Frankowy tata próbował przechytrzyć synka i tylko mrugał delikatnie, ale Młodzieniec był już cały gotów do zabawy i rad nie rad biedny ojciec musiał konwersować:

-Tatatatatatatata.

-Dobrze synku.

-tatatatata, nia, tatat!

-Tak synku.

-tatatatat, cmok, cmok.

-Tak myślisz?

-tatatatata! 🙂

Nagle przyszło olśnienie! Nie, ono nawet nie przyszło. Ono spadło matce Ance na głowę z takim impetem, że umarłego by obudziło. Zerwała się zatem kobiecina z łóżka w tempie ekspres, pogoniła do kuchni i pichciła i piekła i gotowała… no, dobra. Wstawiła tylko wodę na herbatę i zrobiła jajecznicę synowi, ale tamto brzmiało dramatyczniej. Nie wiedzieć kiedy zrobiła się siódma. Francesco już przebrany, konsumował śniadanie, mama biegała w poszukiwaniu „czegoś” do ubrania, a tata pakował ciasto dla Cioci Suzany. Dziś mamy TEN dzień. Dzień z Panią Martą. Z Panią Martą z Polskiego Radia.

W związku z powyższym tata dziś gotuje obiad, Dziedzic obiecał zachować się na medal, a Pani Marcie trafił się dzień z przysłowiową wisienką na torcie u Franklina: będzie i rehabilitacja i wymiana rurki, odwiedziny Doktora Opiekuna, Pielęgniarki i zapewne  cała gama szaleństw.

Ciąg dalszy relacji nastąpi…

A poniżej Dziedzic kąpielowy:

Na ryby.

Choć Wujek Farmer mieszka zupełnie w innym kierunku niż morze, to właśnie dzięki jego pomysłowości przez kilka ostatnich dni w naszym domu królowały najprawdziwsze ryby z najprawdziwszego kutra rybackiego. Franklin okazał się wybitnym smakoszem ryb, więc kuchnia należała do niego. Tym samym nasze dziecię przez cały weekend było w kulinarnym siódmym niebie i spożywało ryby pod każdą postacią. Nie spodziewaliśmy się, że aż tak mu będą smakowały. Jadł dosłownie wszystko- smakował mu nawet debiut kulinarny mamy- zupa rybna. Żałowałam tylko, że nie mamy w sąsiedztwie Preclowego Taty, bo po tym, co wyczarował ze zwykłego makaronu, kiedy gościłyśmy z ciocią M. w Warszawie mogłabym się spodziewać cudów w naszej kuchni z tą ilością ryb! W ogóle ostatnio Dziedzic nas zaskakuje. Zjada bez grymasów i kłótni wszystko, co ma na talerzu – jak nie nasz synek. Po cichu liczymy na jakiś efekt w postaci bonusu wagowego, ale ważyć dziecię będziemy dopiero po zdjęciu usztywnienia z nogi- a to najprawdopodobniej dopiero 26 marca.

Z życia celebryty:

Zdobyliśmy już telewizję internetową,teraz przyszedł czas na radio. Napisała do nas Pani Marta z Polskiego Radia i tym sposobem Dzielniaka z Kalisza będzie można nie tylko zobaczyć, ale i usłyszeć. Pani Marta ma zamiar spędzić jeden dzień z mikrofonem w naszym domu i tym sposobem powstanie najprawdziwszy w świecie reportaż radiowy o Franku. Do usłyszenia w Programie I Polskiego Radia. Jak zaczniemy zdobywać telewizje śniadaniowe i ekskluzywne pisma dla pań też nie omieszkamy się pochwalić, ale wody sodowej się raczej nie spodziewamy. Z resztą już niedługo na jednym z portali ukaże się artykuł popełniony przez Frankową mamę- pod warunkiem, że to co mama skleci, nada się do publikacji.

Zdrowie i uroda:

Francesco dojrzewa, dorasta i mężnieje. Dlaczego? Dlatego, że UWIELBIA, kiedy obcinam mu paznokcie (a jeszcze całkiem niedawno płakał przy tym, jakbym go ze skóry obdzierała) i uwaga: POZWALA sobie włożyć do buzi szczoteczkę do zębów! Taddam! Do mycia ich pewnie jeszcze daleko, ale to olbrzymi sukces, biorąc pod uwagę fakt, że do tej pory na widok każdej ze swoich pięciu szczoteczek do zębów Franek wpadał w gniew, złość i żal. To także sukces naszej Pani Specjalistki, bo to ona trenuje nadwrażliwą na dotyk Frankową buzię.

Pytanie do Czytaczy:

Czy macie swój ulubiony wpis na Frankowej? Jeśli tak, to który?

Sama mam wybrać kilka ulubionych i zastanawia mnie, czy moje typy, to perełki w moim mniemaniu, czy faktycznie mają to coś.

 

 

Franciszek wspomagany.

Jak wiecie, nasz Franciszek uczęszcza na zajęcia z wczesnego wspomagania. Nowa Pani przypadła Dziedzicowi do gustu i raz na dwa tygodnie Franklin wraz z tatą uczą się nowych sposobów komunikacji. Tym samym trenujemy wszelkie wyliczanki, uczymy się szukać nosa, uszu i oczu (okazuje się, że wszytko to posiada nasz tata), doskonalimy aaaa, ooo, eee,… . Pani Specjalistka mówi, że Franklin jest niezwykle mądrym chłopcem i rozumie więcej niż nam się wydaje, a wszelkie trudności, jakie mamy, żeby się porozumieć wynikają z tego, że 1. Dziedzic nie wszystko potrafi jeszcze odpowiednio przekazać, 2. jest stuprocentowym leniwcem i wygodniej mu, kiedy my zgadujemy. A ile przy tym frajdy!

Za kontakt do Pani Specjalistki dziękujemy Beacie (mamowej koleżance ze studiów). Buziak! :*

Z cyklu: POMAGACZE:

W sobotę, 10 marca z okazji Powiatowego Dnia Kobiet w Opatówku odbędzie się koncert. Koncert, na którym zbierane będą pieniądze na sprzęt i rehabilitację dla naszego Franciszka. Już dzisiaj dziękujemy Organizatorom i Darczyńcom, a o szczegółach na pewno napiszemy w sobotę. DZIĘKUJEMY!!!!

Z serii: Celebryci w naszej rodzinie:

1.Okazało się, że Frankowy tata został Tatą Stycznia. Wszystko dzięki naszym Czytaczom, którzy wysłali tonę smsów i dzięki temu tata weźmie udział w plebiscycie na Tatę Roku, a kiedy wygra wyjazd do SPA, to mama i Ciocia Suzana pojadą się pięknić (tylko tata jeszcze o tym nic nie wie:) ). W ramach wygranej tata otrzymał elektryczną szczoteczkę do zębów i pastę, coby jego uśmiech lśnił stąd na koniec świata. W ramach nagrody rodzinnej tata został wybuziakowany przez żonę i syna. Czytaczom dziękujemy!

2. Reportaż o Franku Dzielniaku, który kilka dni temu mieliśmy przyjemność nagrywać, nadawany będzie 8 marca o 20:55 o tutaj ————-> klik. Całe 20 minut! Gdyby komuś było mało, będą powtórki 🙂 A serio, to nagranie trwało kilka godzin, program będzie trwał 20 min., aż się boję czego tam nie będzie.  W razie czego, będziemy się tłumaczyć.

Zdrowie i uroda:

*Franklinowski znów ma problem z tym, z czym miewa problemy od czasu do czasu. Dziś poskutkował czopek, ale obserwujemy i serwujemy dania light z oliwą w przerwach.

*Kąpiel z nogą owiniętą folią jest do bani, choć Frankowi utrudnia to tylko tyle, że nie może fikać do woli. Za to łapki szaleją.

*Jutro Franek będzie próbował wątróbki a’la Babcia Gosha. Mama i jej słabe nerwy będą tymczasem w pracy. Na szczęście.

*Nasz syn ma 79 cm wzrostu i stopę o długości 10cm. Jak prawdziwy facet! Nie ważymy go póki co, bo ma usztywniacz na nodze, ale na mamine oko jakiś taki pulchniejszy jest…

Buziakujemy kochani Czytacze! :*

 

p.s. A w piątek mamy w domu święto. 😀

Preludium do wody sodowej.

Niesieni dobrym nastrojem Franka w czasie śniadania, postanowiliśmy zaszaleć i zrobić sobie wychodne w niedzielne popołudnie. Tym samym w końcu udało nam się odwiedzić Wujka Foto i jego Dziewczyny.Niestety. Franklin uznał, że jest już tak wielką gwiazdą, że może stroić fochy na całego i niemal całą wizytę przepłakał.

Mały terrorysta jest już tak sprytny, że uśmiechał się i bawił z Wujkiem tylko wtedy, kiedy był wentylowany ambu. Kiedy podłączaliśmy go do respiratora, płakał, jakby go ktoś ze skóry odzierał. A żeby było śmieszniej bez respiratora w domu wytrzymał- śmiejąc się z tatowego przedstawienia 21 minut! U Wujka najzwyczajniej w świecie nie chciał się dogadać ze swoją maszyną. Po powrocie do domu zjadł kolację, wziął kąpiel i poszedł spać, pozostawiając nas w głębokiej niewiedzy, jak mamy sobie odczytać jego popołudniowe zachowanie… Ciężkie jest życie matki Celebryty…

Efektem wizyty u Wujka są przepięknej urody zdjęcia, które udało się zrobić w chwilach łaski Jaśnie Panicza. Publikacja nastąpi, jak tylko Wujek prześle maila, a mama będzie miała przysłowiowe pięć minut. 🙂

Plotki i ploteczki:

Wieczorem zadzwoniła Pani z telewizji. Póki co, nie mówimy synowi, coby się ustrzec przed efektem wody sodowej!

***

Dodane po mailu od Wujka Foto: