Kolędowanie- rozdział pierwszy.

Drugie Święta w formacie 2+1 już za rogiem. Franklin jest już prawie całkiem dorosłym mężczyzną, więc pomaga w przygotowaniach na całego. W związku z tym postanowił dotknąć KAŻDEJ bombki na choince, grzebał w mące tortowej, a dzisiaj wraz z tatą stali się bohaterami w naszym domu i szorowali podłogę w kuchni. Tak dokładnie to tata szorował, a Franek tylko pokrzykiwał. No, ale ktoś w tym całym bałaganie musi dowodzić!

Żeby już zupełnie wprowadzić się w świąteczny nastrój, udaliśmy się na jasełkowe przedstawienie do szkoły kochanej Cioci A. Dziedzic z zaciekawieniem oglądał cały występ i z całą siłą bił brawo małym aktorom. Żeby móc w pełni uczestniczyć w kolędowaniu, jak na prawdziwego ucznia przystało, pod czujnym okiem Pani Dyrektor uciął sobie drzemkę w bibliotece, odśpiewał kilka kolęd i zmęczony zasypiał na siedząco. Po powrocie do domu padł na kanapę jak długi i z wrażenia postanowił nie jeść cały dzień.

Poniżej kilka zdjęć z Frankowego szkolnego kolędowania, za które chcieliśmy podziękować Pani Dyrektor, Nauczycielom, Pracownikom i Uczniom Szkoły Podstawowej nr 23 w Kaliszu. Szczególnie Pani Magdzie, Pani Justynie i Pani Kasi za organizowanie pomocy dla Franklinowskiego. Poza tym dziękujemy Uczniom za ciepłe przyjęcie, za życzenia, za uśmiechy i za to, że byli.:-)

Z wieści rehabilitacyjnych:

Ciocia Ania Rehabilitantka powróciła do Dziedzicowej łaski i Młodzieniec od kilku dni ćwiczy, jak na typ sportowca przystało. Ciocia i kolędy zaśpiewa i po francusku zagada, więc spodziewam się, że efektem jej wizyt będzie pomieszanie sportowca ze śpiewakiem i lingwistą. Poza tym, tak jak się spodziewaliśmy do naszych drzwi zastukał Pan Listonosz. I przyniósł Franklinowi przepięknej urody łuski, z jeansowymi elementami, korkową podeszwą i innymi bajerami, na widok których niejedna niewiasta straci serce. Dziedzic łuski przyodział i dumny jak paw prezentował je całe popołudnie.

A oto powód mamowych zachwytów i zazdrości, czyli najfajniejsze i najdroższe buty w naszym domu:

Owe cudeńka mają za zadanie wspomagać Franklinowe stopaski w trzymaniu kąta prostego i ułatwiać stanie w pionizatorze. Z premedytacją zrobione o dwa centymetry dłuższe, bowiem Dziecię rośnie nam ekspresowo, więc mają starczyć na dłużej.

***

I na koniec mamowy apel: Porzućcie mopy, ścierki, serniki i ryby i chodźmy lepić bałwana! 🙂 U nas już całe 2 cm śniegu 😀

4 myśli w temacie “Kolędowanie- rozdział pierwszy.

  1. No buciki ekstra wypasione! Gdyby nie ten prześwit z przodu to Franek mógłby za narciarza uchodzić – może w swoim czasie i tego się doczekamy 🙂

    …. A na Święta Bożego Narodzenia życzymy Wam ciepła, radości i miłości i iście rodzinnej atmosfery oraz tego co najważniejsze ZDRÓWKA!!!!! A pod choinką prezentów tych małych i tych dużych ale wszystkich od serca!

    Buziaki :*

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *